Tego, co zrobił Wojciech Szczęsny, nie wychwycił nikt. Zadziwiające [WIDEO]
Tego, co zrobił Wojciech Szczęsny, nie wychwycił nikt. Zadziwiające [WIDEO] Stadionowe “vomitorios” błędnie kojarzone są z pewną przykrą czynnością, która pod podobną nazwą funkcjonuje także w języku angielskim. To po prostu przepastne korytarze za trybunami mające pomóc w udrożnieniu ruchu na stadionie. Tyle że w trakcie meczu z Barceloną kibice Valencii korzystali z nich tak…
Tego, co zrobił Wojciech Szczęsny, nie wychwycił nikt. Zadziwiające [WIDEO]
Stadionowe “vomitorios” błędnie kojarzone są z pewną przykrą czynnością, która pod podobną nazwą funkcjonuje także w języku angielskim. To po prostu przepastne korytarze za trybunami mające pomóc w udrożnieniu ruchu na stadionie. Tyle że w trakcie meczu z Barceloną kibice Valencii korzystali z nich tak ochoczo, że można było ich posądzić, że to jednak z powodu mdłości. Nie ma co im się dziwić, skoro ich ulubieńcy znów dali plamę, przegrywając aż 0:5. Los Ches nie postraszyli też zbytnio Wojciecha Szczęsnego, przez co polski bramkarz więcej pracy miał już na rozgrzewce. Nikt nie zauważył, że pewnym momencie ćwiczył nawet bardzo nietypowe, sytuacyjne, dalekie wykopy spod swojego pola karnego. Nie była to jednak tzw. laga na Robercika. Rzeczony Lewandowski nawet na chwilę nie podniósł się z ławki rezerwowych, ale i tak był jednym z bohaterów tego wieczoru. Choć wolałby się nim nie stać…
Korespondencja z Walencji
Czy jest coś w życiu piłkarza bardziej upokarzającego niż stracić trzy bramki w 23 minuty? Tak, na przykład strata czterech bramek w 24 minuty. Po zaledwie 11 dniach piłkarze Valencii przeżyli deja vu, po raz kolejny dając sobie wbić seryjnie gole już na początku meczu.
Nawet jeśli fani Valencii mieli jakieś złudzenia, szybko musieli je porzucić. Część z nich miała dość już w połowie pierwszej połowy. Wystarczyło, że Fermin Lopez wykorzystał genialną asystę Pedriego i Barcelona objęła trzybramkowe prowadzenie, żeby miejscowi kibice zaczęli wychodzić ze stadionu.
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Wiele w sumie nie stracili. Jeszcze tylko znienawidzony przez nich Ferran Torres skompletował hat-tricka, jeszcze tylko po zmianie stron Lamine Yamal podwyższył na 5:0 i można było zamykać kram.
Barcelona Hansiego Flicka zdobyła co najmniej pięć bramek już po raz 11., a przecież pod wodzą Niemca rozegrała dopiero 35 meczów! Tym razem i tak wyraźnie oszczędzili rywala, który bardzo szybko znalazł się na deskach.
Podanie Pedriego i wykończenie Fermina Lopeza było ozdobą spotkania:
Litości dla piłkarzy Valencii nie mieli za to ich kibice. Gdy pod koniec meczu piłkarze gospodarzy w końcu zdobyli się na bardziej składną akcję, kolejne podania były kwitowane gromkim “ole!”.
Drwin nie brakowało także przy niecelnych zagraniach czy wtedy, gdy w 45. minucie Sergi Canos podał piłkę do przodu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że był wtedy… najdalej wysuniętym piłkarzem Los Ches.
Wojciech Szczęsny bohaterem nowej przyśpiewki
To był taki mecz, w którym Szczęsny musiał przesadnie reagować, by pozostać pod prądem. Nic więc dziwnego, że gdy w 47. minucie niefrasobliwość w linii obrony wykorzystał Umar Sadiq i pokonał polskiego bramkarza (gol nie został uznany z powodu spalonego), to 34-latek ruszył do kolegów, by ich obsztorcować.
Była 47. minuta, gdy Wojciech Szczęsny się wściekł. Hansi Flick musiał to widzieć
Nieproporcjonalnie zareagował także niespełna kwadrans później. Wślizg Erica Garcii rzeczywiście był prima sort, ale Barcelona prowadziła już 5:0, tymczasem polski bramkarz ekslodował z radości, jakby to była interwencja na miarę wygranej.
Najwidoczniej właśnie takiego zachowania oczekuje od niego Hansi Flick. A może po prostu zrobił to z nudów.
Nudziło się też kibicom Barcelony. Kilkakrotnie zaintonowali przyśpiewkę “Szczęsny fumador” (hiszp. Szczęsny palacz). Miejscowi byli na tyle cicho, że kilkudziesięcioosobową grupkę w koszulkach z bordowe i granatowe pasy było słychać po przekątnej stadionu.
Kibice Barcelony nie byliby też sobą, gdyby nie “pozdrowili” sympatyków Realu Madryt. Tylko po co od razu obrażać ich matki?
Robert Lewandowski tym razem na cenzurowanym
Aż takiej uwagi Szczęsny nie skupił na sobie w tracie rozgrzewki, a szkoda. Po serii obronionych strzałów i wyłapanych dośrodkowań Polak powędrował na przedpole, by ćwiczyć sytuacyjne wybicia piłki.
Tak, tak, nie przesłyszeli się państwo. Po prostu jeden z trenerów posyłał mu kąśliwe zagrania, a Szczęsny z mniejszym lub większym trudem ekspediował je byle dalej. Takiego treningu to jeszcze nie grali. Proszę tylko spojrzeć:
Dalszy ciąg materiału pod wideo
Nie była to tzw. laga na Robercika, i to nie tylko dlatego, że Lewandowski nawet na chwilę nie podniósł się z ławki. O polskim napastniku i tak wrzało w trakcie meczu. Jego personalia szybko wysforowały się na pierwsze miejsce w hiszpańskich trendach na portalu X.
Jeszcze przed kliknięciem w odnośnik można było być pewnym, jaka będzie wymowa tych wpisów. Zero zaskoczenia: użytkownicy wytykali mu, że nie byłby w stanie tak gładko, jak jego kolega wbiegać w linię obrony rywala i że miałby też problem z wykorzystaniem sytuacji Ferrana.
A przecież za skompletowanie 30 trafień w tym sezonie dopiero co podrzucali go do góry. Nie pierwszy raz zapomnieli złapać…